Rozdział 9
Obudziłam się około 10 rano. Dziewczyn nie było, zobaczyłam tylko kartkę na mojej szafce nocnej, na której było napisane " Poszłyśmy na zakupy. Jak przeczytasz dzwoń". Wstałam i wyciągnęłam rękę po mój telefon.
- Hej! Obudziła się nasza śpiąca królewna- odebrała Victoria
- No tak. Gdzie jesteście?
- W sklepie.
- Ale gdzie?
- Nie daleko. Na przeciwko.
- Oki zaraz będę.
Odłożyłam telefon i usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Kto to?- pomyślałam otwierając drzwi
- Hej kotku!- powiedział mi świetnie znany głos Justin'a.
- Hej! Wchodź!
- Co u ciebie?
- Fajnie bo jesteś.
- No miło mi.
- Co dziś robisz?
-Nie wiem. A co?
- Pójdziemy gdzieś?
- Oki!- powiedziałam.- pójdę się tylko ubrać.
Justin usiadł na kanapie i popatrzył ze zdziwieniem na podłogę na której leżało wszystko. Po ubraniu się wyszłam.
- Wyglądasz cudownie- powiedział, co mnie zdziwiło miałam na sobie tylko zwykłe krótkie spodenki, bluzkę, plecak i Vansy.
- Dzięki! Gdzie idziemy?
- Nie wiem.
- Wiesz ja bym chciała iść do Central Parku.
- No oki. Ale mam pytanie?
- No a jakie?
- Czy my jesteś my razem?
- Nie wiem.
- To mi smutno!
- No Justin
- No to tak czy nie!
- Taaak!- powiedziałam na co on mnie pocałował tak cudownie że nie miałam wątpliwości że on chcę być ze mną. Wyszliśmy z hotelu a tam tłum fotoreporterów.
-Sorry. Jedziemy do mnie.- powiedział Justin
Ja pokiwałam głową. Szybko poszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy a za nami paparazzi. Szybko pojechaliśmy.
- Przepraszam.- powiedział zrezygnowany Justin, gdy wysiadaliśmy z samochodu.
- Ale za co?
- No tą akcję!
- Ale nic się nie stało. Mnie oni nie obchodzą!
Po tych słowach poszliśmy do jego domu. Wchodząc usłyszeliśmy rozmowę Scootera i Pattie.
- On nie może z nią być- powiedział Scooter.
- No nie wiem. On ją kocha!- powiedziała Pattie
- Wiem ale to nie ma przyszłości.
- Może! Ale Justin ją kocha! Nie mamy na to wpływu. Ja ja lubię, a poza tym Justin jest najważniejszy.
Widziałam że Justin mocno się wkurzył.
- Dzięki!- krzyknął a potem wyszliśmy- Przepraszam!
- Spoko.
- Nie spoko. Widzę że to ciebie boli mnie z resztą też!
- Naprawdę nie mam pretensji! On ma racje! To nie ma przyszłości! Ja pojadę do Polski i tyle!- powiedziałam smutna
- Nie! Dla mnie to nie ma znaczenia. Będziemy pisać i w ogóle. Ja będę cię kochać!
- Ja ciebie też ale...
- Nic. Na razie mnie to co będzie mnie nie obchodzi. Co będziemy robić?
- Nie wiem. Może po prostu pojedziemy na przejazd po mieście?
- Oki chodź. Kocham cię!- na te słowa pocałował mnie.
Weszliśmy do auta. Miałam dosyć. Kochałam Justina ale wiedziałam że Scooter miał rację. Pewnie będzie tak że pojadę, Justin znajdzie inną i tyle. Jechaliśmy a ja płakałam.
- Co jest?- zapytał Justin
- Nic- powiedziałam nadal szlochając
- Co się stało? Powiedz mi.
- Znamy się kilka dni, ty jesteś gwiazdą, jak pojadę do Polski to ty o mnie zapomnisz,
- No co ty? Nigdy cię nie zapomnę!
- Może i tak? ale...
- Przestań.
Wtedy się zamknęłam. Justin to zobaczył ale się nie odezwał.
- Odwieź mnie do domu- powiedziałam
- Czemu?
- Proszę.....- powiedziałam.
Podwiózł mnie a ja bez słowa wysiadłam. Zaczęłam znowu płakać co było nie dobrym ruchem bo tam stali fotoreporterzy. Wbiegłam po schodach do mojego pokoju. W nim też zastałam złą atmosferę. Dziewczyny miały takie miny. W tym momencie sobie przypomniałam że miałam iść do sklepu.
- Przepraszam- powiedziałam cicho i poszłam do toalety. Zamknęłam się w niej. Płakałam. Nie mogłam przestać. Wszystko co działo się aktualnie w moim życiu było nie takie jak miało być. Wakacje miałam spędzać z Jane, a ty Justin! Jedna wielka masakra! Kochałam go ale to nie miało sensu.
Płakałam aż się wypłakałam. Wyszłam dziewczyny gadały. Ja zapłakana.
- Martyna. Co się stało?- zapytała Jane
- Mam dosyć!
- Ale czego!?
- Usłyszałam dziś rozmowę Pattie i Scootera.
- Nie... Co gadali?
- Scooter mówił że to nie ma sensu. Jestem zła na Justina albo nie? Sama nie wiem!
- Rozumiem.... ale on cię na serio kocha.
- Nie wiem. - i położyłam się na łóżku i zasnęłam.
- Nie daleko. Na przeciwko.
- Oki zaraz będę.
Odłożyłam telefon i usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Kto to?- pomyślałam otwierając drzwi
- Hej kotku!- powiedział mi świetnie znany głos Justin'a.
- Hej! Wchodź!
- Co u ciebie?
- Fajnie bo jesteś.
- No miło mi.
- Co dziś robisz?
-Nie wiem. A co?
- Pójdziemy gdzieś?
- Oki!- powiedziałam.- pójdę się tylko ubrać.
Justin usiadł na kanapie i popatrzył ze zdziwieniem na podłogę na której leżało wszystko. Po ubraniu się wyszłam.
- Wyglądasz cudownie- powiedział, co mnie zdziwiło miałam na sobie tylko zwykłe krótkie spodenki, bluzkę, plecak i Vansy.
- Dzięki! Gdzie idziemy?
- Nie wiem.
- Wiesz ja bym chciała iść do Central Parku.
- No oki. Ale mam pytanie?
- No a jakie?
- Czy my jesteś my razem?
- Nie wiem.
- To mi smutno!
- No Justin
- No to tak czy nie!
- Taaak!- powiedziałam na co on mnie pocałował tak cudownie że nie miałam wątpliwości że on chcę być ze mną. Wyszliśmy z hotelu a tam tłum fotoreporterów.
-Sorry. Jedziemy do mnie.- powiedział Justin
Ja pokiwałam głową. Szybko poszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy a za nami paparazzi. Szybko pojechaliśmy.
- Przepraszam.- powiedział zrezygnowany Justin, gdy wysiadaliśmy z samochodu.
- Ale za co?
- No tą akcję!
- Ale nic się nie stało. Mnie oni nie obchodzą!
Po tych słowach poszliśmy do jego domu. Wchodząc usłyszeliśmy rozmowę Scootera i Pattie.
- On nie może z nią być- powiedział Scooter.
- No nie wiem. On ją kocha!- powiedziała Pattie
- Wiem ale to nie ma przyszłości.
- Może! Ale Justin ją kocha! Nie mamy na to wpływu. Ja ja lubię, a poza tym Justin jest najważniejszy.
Widziałam że Justin mocno się wkurzył.
- Dzięki!- krzyknął a potem wyszliśmy- Przepraszam!
- Spoko.
- Nie spoko. Widzę że to ciebie boli mnie z resztą też!
- Naprawdę nie mam pretensji! On ma racje! To nie ma przyszłości! Ja pojadę do Polski i tyle!- powiedziałam smutna
- Nie! Dla mnie to nie ma znaczenia. Będziemy pisać i w ogóle. Ja będę cię kochać!
- Ja ciebie też ale...
- Nic. Na razie mnie to co będzie mnie nie obchodzi. Co będziemy robić?
- Nie wiem. Może po prostu pojedziemy na przejazd po mieście?
- Oki chodź. Kocham cię!- na te słowa pocałował mnie.
Weszliśmy do auta. Miałam dosyć. Kochałam Justina ale wiedziałam że Scooter miał rację. Pewnie będzie tak że pojadę, Justin znajdzie inną i tyle. Jechaliśmy a ja płakałam.
- Co jest?- zapytał Justin
- Nic- powiedziałam nadal szlochając
- Co się stało? Powiedz mi.
- Znamy się kilka dni, ty jesteś gwiazdą, jak pojadę do Polski to ty o mnie zapomnisz,
- No co ty? Nigdy cię nie zapomnę!
- Może i tak? ale...
- Przestań.
Wtedy się zamknęłam. Justin to zobaczył ale się nie odezwał.
- Odwieź mnie do domu- powiedziałam
- Czemu?
- Proszę.....- powiedziałam.
Podwiózł mnie a ja bez słowa wysiadłam. Zaczęłam znowu płakać co było nie dobrym ruchem bo tam stali fotoreporterzy. Wbiegłam po schodach do mojego pokoju. W nim też zastałam złą atmosferę. Dziewczyny miały takie miny. W tym momencie sobie przypomniałam że miałam iść do sklepu.
- Przepraszam- powiedziałam cicho i poszłam do toalety. Zamknęłam się w niej. Płakałam. Nie mogłam przestać. Wszystko co działo się aktualnie w moim życiu było nie takie jak miało być. Wakacje miałam spędzać z Jane, a ty Justin! Jedna wielka masakra! Kochałam go ale to nie miało sensu.
Płakałam aż się wypłakałam. Wyszłam dziewczyny gadały. Ja zapłakana.
- Martyna. Co się stało?- zapytała Jane
- Mam dosyć!
- Ale czego!?
- Usłyszałam dziś rozmowę Pattie i Scootera.
- Nie... Co gadali?
- Scooter mówił że to nie ma sensu. Jestem zła na Justina albo nie? Sama nie wiem!
- Rozumiem.... ale on cię na serio kocha.
- Nie wiem. - i położyłam się na łóżku i zasnęłam.
To chyba tyle. Wasza Jess!
