Blog o mnie i Justinie. Love u Justin!

czwartek, 31 października 2013

UWAGA!

Kończę ten blog. Może założę kolejny ale raczej nie. Więc pa! 


Rozdział 11
Obudziłam się w objęciach Justin. Próbowałam się wydostać bo chciałam wstać ale zamiast tego obudziłam Justina.
- Dzień dobry kotku!- powiedział ściszonym tonem bo dziewczyny spały
- Hej!- powiedziałam i go pocałowałam
- Co dziś robimy?- zapytał
- Nie wiem. Wymykamy się teraz?
- Oks
Po cichu wstaliśmy i szybko się ubraliśmy. Wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu. 
- No to gdzie?- zapytał Justin
- Nad morze
- Dobra. Twoje życzenie dla mnie rozkazem- i zaczął się śmiać
Jechaliśmy jakąś godzinę. Gadaliśmy o wszystkim. Zajechaliśmy na miejsce. Było pięknie, ale nie trwało to długo. Oczywiście fotoreporterzy nas śledzili. Miałam dosyć. Ciągle to. Justin się tym nie przejmował. Wziął mnie za rękę i poszliśmy na spacer na wodą. Juss co chwile stawał i mnie całował.
- Mam dosyć!- powiedziała cicho
- Wiem kotku, ale się nie przejmuj. Kocham cię!
- Ja cb też ale mam dosyć
Justin postanowił wrócić do samochodu. Wsiedliśmy i pojechaliśmy. Jechaliśmy i jechaliśmy. 

sobota, 12 października 2013

Rozdział 10
Obudziłam się w piżamie. Przy  moim łóżku leżała taca a na niej śniadanie składające się z naleśników, owoców i gorącej herbaty. 

- Dzień dobry!- powitał mnie głos Jane
- Hej!- powiedziałam zaspana ale uśmiechnięta.
- Jak się spało?
- No nawet!
Usiadłam na łóżku.
- Coś ci podać? - zapytała Victoria
- Nie dzięki. Wstaje ubiorę się i gdzieś idziemy co?
- Oki ale gdzie?
- Zobaczymy...
Jeszcze przed ubraniem się zjadłam śniadanie. Poszłam do toalety. Poszłam pod prysznic. Umyłam się, umalowałam, ubrałam. Miałam na sobie wygodny strój. Wyszłam.
- No to gdzie idziemy?- zapytałam radośnie
- Na zakupy?- zapytały prawie jednocześnie dziewczyny
- Chętnie. To chodźmy.
Wyszłyśmy z hotelu radosne jak nigdy i nie pamiętające ostatnich zdarzeń. Szłyśmy tak śmiejąc się i rozmawiając. Weszłyśmy do sklepu. Szalałyśmy w śród regałów. Co chwilę tylko mówiłyśmy do siebie " Może to?" albo "Weź to". Totalnie ogarnęło nas zakupowe szaleństwo. W końcu wyszłyśmy uśmiechnięte.
- Ale fajnie!- powiedziałam
-No super!- przyznała mi racje Jane
Zaczęłam sprawdzać kieszenie w poszukiwaniu telefonu.
- Wiesz gdzie jest mój telefon?- zapytałam Jane a ona na te słowa wyjęła go z swojego plecaka.
- Dziękuje- powiedziałam zła na nią
- Jess ale to nie tak. Ja tylko chciałam żebyś się wyluzowała- powiedziała Jane
- Może i tak ale- przerwałam, bo zobaczyłam że Justin do mnie  wydzwaniał chyba milion razy a ostatni sms brzmiał; " Będę u ciebie za godzinę" . Jak to przeczytałam szybko poszłam do domu a Justin stał pod moimi drzwiami.
-Hej!- powiedział
- No hej!
I otworzyłam drzwi, weszliśmy do środka.
- Przeprasza za wczoraj. Po prostu nie wytrzymałem. Zrozumiem jeśli nie będziesz chciała ze mną być, ale pamiętaj że będę cię kochać. Przepraszam....- powiedział zrezygnowany i przygotowany na wszystko
- Spoko. Ja też po trochu zawiniłam. Ja chcę z tobą być ale nie wiem co dalej. Kocham cię!- po tych słowach przytuliłam się do Justin'a a on mnie przytulił i pocałował.
- No to oki! Co dziś robimy?- zapytałam
- Nie wiem. A co ty byś chciała robić?
- Może zostaniemy u mnie. Potem dziewczyny przyjdą trochę je poznasz, co?
- Oki.
Położyliśmy się na łóżku i oglądaliśmy Tv. Przyszła Victoria.
- Gdzie  Jane?- zapytałam
- Spotkała jakiegoś chłopaka i z nim gada- odpowiedziała Victoria.- a właściwie co mnie to? W moim pokoju hotelowym jest Justin Bieber!
- Wiem ale to  dla mnie ważne- powiedziałam
- Hej!- powiedział Justin
- Hej! Ale ja zazdroszczę Jess!- powiedziała
- Czemu?
- Bo jest z Tobą a ja z nikim- powiedziała i zrobiła taką smutną wymuszaną minkę
- Nie no jeszcze mi takich kłopotów brakuje!- pomyślałam
- No a ty jesteś taki cudowny!- powiedziała Victoria
- Haha...- zaśmiał się Justin
- No mega jej zazdroszczę.
- Oj tam oj tam!- wtedy Justin wstał i podszedł do mnie
- Hej kotku!- powiedział
- Hejo!- wtedy go pocałowałam i widziałam zazdrość w oczach Victori.
Weszła Jane. Cała happy. Nie wiedziała co się z nią stało. Stanęła w drzwiach. Popatrzyła na nas i sie uśmiechnęła.
- No co tam?- zapytałam
- Spoko- myślę że była bardziej zdziwiona widokiem Justina niż tym że pytam
- Hej!- odpwiedział Justin
- No hej!- powiedziała
Resztę czasu gadaliśmy a mi się coraz bardziej że Victoria się przysuwała do Justina. Po jakimś czasie Justin musiał wracać do domu ale ja nie chciała więc pojechaliśmy na przejazd po mieście. Byłam jakaś zaniepokojona tym że Victoria może mi go odbić. Justin jak zwykle to zauważył.
- Hej piękna! Co jest?- zapytał
- Nie wiem- skłamałam
- Widzę...
- Nie nic naprawdę.
I wsiedliśmy do auta. Pojechaliśmy tu i tam. Było super. Potem mnie odwiózł.
- Papa!- powiedziałam
- No papa!- powiedział i mnie pocałował.
Ja poszłam do góry. Właśnie się myłam gdy usłyszałam że mój telefon dzwoni.
- Halo!- powiedziała
- Hej kotku! Nie mam kluczy do domu!- pożalił się Justin
- Do mnie!
- Oki
Chwila potem Justin zawitał u mnie w pokoju.
- Gdzie będę spał?- zapytał mnie
- Ze mną.. ale nie licz na coś....
- Oks- odpowiedział i poszedł się umyć
Potem nie robiliśmy nic nadzwyczajnego. Położyliśmy się i tuliliśmy. Ja ciągle myślałam p tym że mogę go stracić . W końcu zasnęłam.
To chyba tyle. Wasza Jess!


czwartek, 12 września 2013

Rozdział 9
Obudziłam się około 10 rano. Dziewczyn nie było, zobaczyłam tylko kartkę na mojej szafce nocnej, na której było napisane " Poszłyśmy na zakupy. Jak przeczytasz dzwoń". Wstałam i wyciągnęłam rękę po mój telefon. 
- Hej! Obudziła się nasza śpiąca królewna- odebrała Victoria
- No tak. Gdzie jesteście?
- W sklepie.
- Ale gdzie?
- Nie daleko. Na przeciwko.
- Oki zaraz będę.
Odłożyłam telefon i usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Kto to?- pomyślałam otwierając drzwi
- Hej kotku!- powiedział mi świetnie znany głos Justin'a.
- Hej! Wchodź!
- Co u ciebie?
- Fajnie bo jesteś.
- No miło mi.
- Co dziś robisz?
-Nie wiem. A co?
- Pójdziemy gdzieś?
- Oki!- powiedziałam.- pójdę się tylko ubrać.
Justin usiadł na kanapie i popatrzył ze zdziwieniem na podłogę na której leżało wszystko. Po ubraniu się  wyszłam.
- Wyglądasz cudownie- powiedział, co mnie zdziwiło miałam na sobie tylko zwykłe krótkie spodenki, bluzkę, plecak  i Vansy.
- Dzięki! Gdzie idziemy?
- Nie wiem.
- Wiesz ja bym chciała  iść do Central Parku.
- No oki. Ale mam pytanie?
- No a jakie?
- Czy my jesteś my razem?
- Nie wiem.
- To mi smutno!
- No Justin
- No to tak czy nie!
- Taaak!- powiedziałam na co on mnie pocałował tak cudownie że nie miałam wątpliwości że on chcę być ze mną. Wyszliśmy z hotelu a tam tłum fotoreporterów.
-Sorry. Jedziemy do mnie.- powiedział Justin
Ja pokiwałam głową. Szybko poszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy a za nami paparazzi. Szybko pojechaliśmy.
- Przepraszam.- powiedział zrezygnowany Justin, gdy wysiadaliśmy z samochodu.
- Ale za co?
- No tą akcję!
- Ale nic się nie stało. Mnie oni nie obchodzą!
Po tych słowach poszliśmy do jego domu. Wchodząc usłyszeliśmy rozmowę Scootera i Pattie.
- On nie może z nią być- powiedział Scooter.
- No nie wiem. On ją kocha!- powiedziała Pattie
- Wiem ale to nie ma przyszłości.
- Może! Ale Justin ją kocha! Nie mamy na to wpływu. Ja ja lubię, a poza tym Justin jest najważniejszy.
Widziałam że Justin mocno się wkurzył.
- Dzięki!- krzyknął a potem wyszliśmy- Przepraszam!
- Spoko.
- Nie spoko. Widzę że to ciebie boli mnie z resztą też!
- Naprawdę nie mam pretensji! On ma racje! To nie ma przyszłości! Ja pojadę do Polski i tyle!- powiedziałam smutna
- Nie! Dla mnie to nie ma znaczenia. Będziemy pisać i w ogóle. Ja będę cię kochać!
- Ja ciebie też ale...
- Nic. Na razie mnie to co będzie mnie nie obchodzi. Co będziemy robić?
- Nie wiem. Może po prostu pojedziemy na przejazd po mieście?
- Oki chodź. Kocham cię!- na te słowa pocałował mnie.
Weszliśmy do auta. Miałam dosyć. Kochałam Justina ale wiedziałam że Scooter miał rację. Pewnie będzie tak że pojadę, Justin znajdzie inną i tyle. Jechaliśmy a ja płakałam.
- Co jest?- zapytał Justin
- Nic- powiedziałam nadal szlochając
- Co się stało? Powiedz mi.
- Znamy się kilka dni, ty jesteś gwiazdą, jak pojadę do Polski to ty o mnie zapomnisz,
- No co ty? Nigdy cię nie zapomnę!
- Może i tak? ale...
- Przestań.
Wtedy się zamknęłam. Justin to zobaczył ale się nie odezwał.
- Odwieź mnie do domu- powiedziałam
- Czemu?
- Proszę.....- powiedziałam.
Podwiózł mnie a ja bez słowa wysiadłam. Zaczęłam znowu płakać co było nie dobrym ruchem bo tam stali fotoreporterzy. Wbiegłam po schodach do mojego pokoju. W nim też zastałam złą atmosferę. Dziewczyny miały takie miny. W tym momencie sobie przypomniałam że miałam iść do sklepu.
- Przepraszam- powiedziałam cicho i poszłam do toalety. Zamknęłam się w niej. Płakałam. Nie mogłam przestać. Wszystko co działo się aktualnie w moim życiu było nie takie jak miało być. Wakacje miałam spędzać z Jane, a ty Justin! Jedna wielka masakra! Kochałam go ale to nie miało sensu.
  Płakałam aż się wypłakałam. Wyszłam dziewczyny gadały. Ja zapłakana.
- Martyna. Co się stało?- zapytała Jane
- Mam dosyć!
- Ale czego!?
- Usłyszałam dziś rozmowę Pattie i Scootera.
- Nie... Co gadali?
- Scooter mówił że to nie ma sensu. Jestem zła na Justina albo nie? Sama nie wiem!
- Rozumiem.... ale on cię na serio kocha.
- Nie wiem. - i położyłam się na łóżku i zasnęłam.
To chyba tyle. Wasza Jess!

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 8
Rano po obudzeniu weszłam do netu i zobaczyłam że jest coś o mnie. Otworzyłam to a tam było; " Martyna Jansy to nowa dziewczyna Justin'a, ma 17 lat, jest z Polski. Byli wczoraj razem w kinie a potem poszli do domu Justin'a". I nasze zdjęcie.
- O nie!- powiedziałam głośno
- Co?- powiedziałam zaspana Jane
- Zobacz- powiedziałam poddając jej telefon
- Kto jest tak głupi? A to z tym Justin'a domem to prawda?
- Oczywiście że nie....
Po tej rozmowie zadzwoniłam do Justin'a. 
- Hej!- powiedziałam nerwowo
- Hej!- odpowiedział mi zaspany
- Widziałeś co o nas wypisują?
- No co? Jesteś moją dziewczyną, po kinie poszliśmy do mnie i inne takie?
- Skąd wiedziałeś?
- Znam to. Ale mi to nie przeszkadza bo chciał bym z tobą być
- No ja też ale..... Spotkajmy się co?
- No oki ale gdzie?
- Nie wiem, przyjedź po mnie!
- Oki. Pa! Do zobaczenia.
- No pa!
Skończyłam rozmowę.
- I co?- zapytała Jane
- On mi powiedział że chcę być ze mną
- Coo???
- Noo. Poprosiłam żebyśmy się spotkali . Przyjedzie po mnie nie długo.
- Aaa.. To ok. A gdzie pójdziecie?
- Nie wiem. Na śniadanie gdzieś.
- No oki. To się ubieraj.
Zakończyłyśmy rozmowę. Poszłam się przygotować, założyłam wygodny strój(http://allani.pl/zestaw/727662).  Nagle ktoś zapukał.
- Hej!- powiedział Justin, gdy otworzyłam drzwi.
- Hej!
- No to chodźmy.
- Oki.
Wyszłam z pokoju.
- Gdzie dzisiaj pójdziemy?- zapytał mnie Justin, gdy szliśmy holem hotelowym
- Pójdziemy na śniadanie.
- Oki.
Wsiedliśmy do auta. Justin prowadził. Dojechaliśmy. Poszliśmy i usiedliśmy.
- Ty mówiłeś serio?- zaczęłam
- Ale o czym?
- Że chcesz być ze mną?
- No pewnie.
- Żart?
- Nie
- To się dzieje za szybko. Nie znasz mnie.
- Znam. Kocham cię
- Ja ciebie też.
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do niego. Oglądaliśmy film, przytulaliśmy się, graliśmy na xbox'sie. Było super. Minął nam tam cały dzień. Justin mnie odprowadził. Szliśmy i gadaliśmy o wszystkim. Było fajnie! Gdy doszliśmy do mojego hotelu powiedziałam:
- Dzięki za wspaniały dzień.
- Ja też dziękuje!- odpowiedział Justin
Pocałował mnie a ja poszłam do hotelu. Dziewczyny już spały. Poszłam się myć a potem położyłam myśląc jaki to Justin jest cudowny.
To tyle. Wasza Jess!


niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 7
Obudziłam się i pierwsze co zrobiłam złapałam za telefon i zobaczyłam że Justin mi odpisał; "Hej! U mnie dobrze! Proszę żeby mój numer nie był na twitter'ze i innych takich i aby nikt o tym nie wiedział ale myślę że to wiesz. Love you!".
- On do mnie napisał...- powiedziałam i dopiero wtedy zobaczyłam że dziewczyny nie śpią
- Kto?- zapytały jednosześnie
- Justin....
- Co??- zapytała zdziwiona Jane
- No tak...
I zaczęłam jej opowiadać. Po mojej opowieści wstałam i poszłam się ubrać. Po ubraniu się odpisałam Justin'owi; "Pewnie, rozumiem. U mnie super szczególnie że z tobą piszę". Poszłam na śniadanie. W trakcie jedzenia dostałam sms'a; "Możemy się spotkać??". No w to już nie wierzę. Odpisałam; "Chętnie, ale gdzie i jak??". 
- Znowu?- zapytała Viki 
- No napisał. Chcę się ze mną spotkać. 
- No ale fotoreporterzy??
- No  właśnie.- i w tym momencie usłyszałyśmy dźwięk sms'a.
- "Coś wymyślę. Gdzie jest twój hotel?"- przeczytałam na głos
- No to mu odpisz że chętnie i w ogóle..
- No dobra, " Chętnie mój hotel jest obok Central Parku, nazywa się " Star".- czytałam to co napisałam. Kliknęłam "Wyślij" i poszło. Nie mogłam w to uwierzyć. Odpisał mi; "Będę za godzinę. Do zobaczenia. Pa!". 
- Mam godzinę- powiedziałam do dziewczyn
- Idziemy na górę- zarządziła Jane.
Szybko się tam udałyśmy. Ubrałam sukienkę(http://stylio.pl/ogloszenia/hm-sukienka-pudrowa-bez-braz-2w1-wiosna-1090650l.jpg), szpilki czarne i czarną kopertówkę. Upięłam luźnego koka. Naglę ktoś zapukał. 
- Hej!- powiedział Justin
- Hej!- odpowiedziałam 
- Pięknie wyglądasz
- Dzięki 
- Chodź. Pójdziemy do kina.
- Dobra
I poszłam razem z nim. Wsiedliśmy do limuzyny. Jechaliśmy chwilę i dojechaliśmy do kina. Po wejściu zobaczyłam że nikogo tam nie było.
- Justin?- zapytałam
- Oj tam. Kino wynająłem.
- O boże...
I weszliśmy do sali. Usiedliśmy i zaczął się film pt. " Prezydencka córka".
- To mój ulubiony- powiedziałam
- Wiem
Siedzieliśmy tak. On mnie objął. Po filmie poszliśmy do restauracji. Potem mnie odwiózł.
- Pa!- powiedziałam gdy doszliśmy do mojego hotelu.
- Pa! Dziękuje!
- To ja dziękuje
Po tym pocałował mnie i przytulił. Ja poszłam do góry. Dziewczyny spały. Weszłam pod prysznic, potem do łóżeczka. Napisałam jeszcze do Justina; " Kocham cię. Dobrej nocy". I zasnęłam.
To tyle! Wasza Jess!

Rozdział 6
Justin przy mnie. Po jego słowach powoli wstałam. Popatrzyłam na nich wszystkich. 
- Już dobrze?- zapytała mnie Victoria, która dopiero usłyszała że się obudziłam. 
- Tak spoko- odpowiedziałam- A tak w ogóle to co się stało?
- Nic takiego. Zemdlałaś.- odpowiedziała mi Pattie
- Aaaa.... A jak się znalazłam tu na tym łóżku?
- Kenny cię przeniósł- odpowiedział tym razem Justin.
- A oki- powiedziałam - to pójdę do domu
- Nie, nie wiadomo czy coś ci się nie stanie. Ja cię odwiozę.- powiedział Justin.
- Oj nie. Ty musisz jechać do domu....- mówiłam a Justin mi przerwał
- Przeprowadziłem się na jakiś czas temu do NYC
- Aaaaa......- powiedziałam gdy naglę zadzwonił mój telefon i w garderobie rozległ się dźwięk piosenki Justin'a " You Want me". Wszyscy zaczęli się śmiać a ja odebrałam telefon. 
- Hej! Gdzie jesteście?- usłyszałam zdenerwowany głos Jane
- Spoko nie długo będziemy. Muszę kończyć. Pa!
- Dobra to ja chcę do domu- powiedziałam do Justin'a- Możemy już jechać?
- Oki to chodźmy do samochodu- powiedział Justin
- Ja się przejdę- powiedziała Viki
- Dobra, pa!
Poszłam za Justin'em. Doszliśmy do parkingu. Wsiedliśmy do samochodu.
- O jezu. Tego że TY mnie będziesz do domu odwoził się nie spodziewałam- powiedziałam zachwyona
- Ja też nie. Może się przejedziemy?
- Dobra
Jeździliśmy i gadalismy tak ok. 1 godz. aż w końcu Justin zajechał niedaleko mojego hotelu i powiedział: 
- Tu idź. Boje się że mnie zobaczą
- Dobra. Pa! Napiszę...
- Pa!- po tych słowach spojrzałam na niego a on mnie przytulił i dał całusa. 
- Napisz!- powiedział gdy wysiadałam 
Wróciłam do hotelu. Dziewczyny od razu zaczęły mnie wypytywać. 
- Jak było?
- Super!- powiedziałam i poszłam się myć.
Gdy wróciłam dziewczyny już spały. Ja wsunęłam się pod kołdrę i napisałam do Justin'a; "Hej! To ja, ta którą odwoziłeś do domu! Co u cb?" i poszłam spać nie dowierzając temu co się stało.
I co wy na to? To tyle. Wasza Jess.

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 5
Nadszedł ten dzień. Obudziłam się wcześnie. Na wieszaku wisiała moja bluzka i bluza. Cały strój miałam przygotowany choć M&G było dopiero o 16.30. Nie mogłam się doczekać. Po około 15 minutach takiego rozmyślania zobaczyłam że Victoria też już nie spała.
- Hej!- powiedziałam cicho
- Hej!- odpowiedziała mi Victoria
- To dziś!
- Nooo!
- Nie mogę się doczekać
- Ja też! Ja się dzisiaj do NIEGO przytulę...
- Jezu, nie wierze....
Po tych słowach zobaczyłyśmy że Jane wstała. 
-Hej!
- Hej!- odpowiedziała nam niemrawo. 
Potem jeszcze gadałyśmy. Ubrałyśmy się i poszłyśmy na śniadanie. Potem poszłyśmy na miasto. Myślałam tylko o godzinie 16.30. 
- Halo!!- powiedziała pytająco Jane.
- Cooo????- powiedziałam przestraszona 
- Nic. Sprawdzam czy żyjesz
- No żyje 
Po tym zaczęłyśmy się śmiać. Jakoś tak chodziłyśmy jeszcze przez godzinę gdy naglę zrobiło się wpół do trzeciej. Szybko znalazłyśmy się w hotelu. Ja i Victoria szybko się ubrałyśmy i poleciałyśmy na metro. Chwila i znalazłyśmy się obok hotelu. Stało tam ok. 45 innych osób. Ustawiłyśmy się i  ja weszłam na neta żeby coś poczytać o tym koncercie i M&G. Czekałyśmy gdy nagle przyszła nasza kolej. Najpierw Victoria zrobiła sobie z NIM cudne zdj i pogadała a potem ja. Stanęłam koło niego a on mnie przytulił i pstryknęli nam fotkę. Potem z nim chwilkę pogadałam. Nie mogłam w to uwierzyć. Podeszłam do Viki i trochę się popłakałam. Okazało się że po koncercie będzie dalsza część M&G. Poszłyśmy na swój sektor. Miałyśmy miejsca zaraz obok sceny. Justin zaczął koncert piosenką "Believe" a skończył "One Less Loney Girl". OLLG została piękna dziewczyna o imieniu Karin. Po koncercie wszyscy z M&G z poszli za kulisy gdzie czekał poczęstunek. Stałam i rozmawiałam z Scooterem i Pattie. Potem podszedł do mnie Justin:
- Hej piękna!- powiedział (oczywiście po angielsku)
- Hej!!- odpowiedziałam
- Podobał ci się koncert ?
- Oczywiście. 
- To super.
I przytulił mnie mówiąc mi do ucha; 
- Wkładam ci do kieszeni kartkę z moim numerem. Zadzwoń piękna!
I włożył mi tą karteczkę. Nie mogłam uwierzyć. Gdy ode mnie odchodził uśmiechną się do mnie i puścił oczko. Podszedł wtedy do Victori a ja stałam ja kołek gdy podeszła do mnie Pattie:
- Coś się stało?- zapytała   
- Nie nic mi nie je....- i zsunęłam się z nóg. Pattie zawołała wszystkich. Scooter'a, Justin'a, Kenny'iego. Po  jakiś 10 minutach obudziłam się ich pochylonych nade mną. 
- Co się stało?- zapytałam 
- Nic. Spokojnie nic ci nie jest?- zapytał mnie Justin.  
- Chyba nie- powiedziałam 
Jutro następna częś. Wasza Jess.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 4
Następnego dnia obudziłyśmy się o godzinie dość wczesnej bo 6.00 rano. Leżałyśmy w łożach i gadałyśmy.
- Jutro koncert  Juss'a- powiedziałam przejęta
- Nie mamy się w co ubrać!- powiedziała Victoria
- No mnie to nie dotyczy- zaśmiała się Jane
- No fakt- powiedziałyśmy razem z Victorią
-To dzisiaj zakupy- podsumowała Victoria
Ubrałyśmy się. Ja ubrałam się jak najwygodniej( http://allani.pl/zestaw/712967). Poszłyśmy na śniadanie. Potem na zakupy. Wałęsałyśmy się tak ze 4 godziny. Ja kupiłam sobie bluzę( http://www.photoblog.pl/rebelfashion/148757591/bluza-3-justin-bieber-project.html) i bluzkę(
- To jutro- powiedziałam po tym dniu kładąc się do łóżka.
- No nie mogę wytrzymać. -powiedziała Victoria
- Jutro go spotkamy- powiedziałam i zasnęłam.
 To tyle. Wasza Jess.
*Ty i Justin bawicie się w chowanego w arenie i on Ciebie szuka.*

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 3
Po tych słowach do mnie dotarło że przez najbliższe półtora miesiąca będę spędzała czas na prestiżowych ulicach, parkach, alejkach w NYC. Po kolejnych 10 minutach stanęły przed hotelem z 3 gwiazdkami.
- Ale super- powiedziałam
- Noo- przytaknęły mi Viki i Jane
- Ja tu pracuje, taki tam hotelik...- powiedziała nie wzruszona mama Jane
- Co? Taki tam hotelik? Jest super!!- prawie wykrzyczała Jane
- Noo super! Ale ile my tu zapłacimy?- zapytała nieśmiało Victoria
- Będziecie miały  mniejsze koszty bo dla rodzin pracowników tak jest- powiedziała mama Jane
- Super- powiedziałyśmy wszystkie razem i weszłyśmy do hotelu
Wystrój był super. Cały hol był niebiesko- zielony z wielkimi obrazami Andy'ego Warhol'a. Na końcu była przezroczysta winda. Całość była bardzo spójna. Gdzie nie gdzie były poustawiane donice z białymi storczykami. Jednym słowem- pięknie. Wzięłyśmy klucz i poszłyśmy do pokoju. Były tam trzy łóżka a właściwie łoża z ozdobną pościelą. Pokój był w tonacji fioletowo- zielonej.
- Ale czad!- powiedziała Victoria
- Typowo dla Belieber- powiedziałam zachwycona
- Noooo fakt ale i tak ładnie- powiedziała średnio zachwycona Jane
Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy( http://allani.pl/zestaw/753841), i poszłyśmy na miasto. Byłam pod wrażeniem a właściwe byłyśmy.
- Ale tu fajnie- powiedziała Victoria.
- No fakt super- powiedziałam Jane
- Zapomniałam zadzwonić do mamy- powiedziałam zdenerwowana
Wyjęłam telefon i wybrałam numer do mamy.
- Nie odbiera- wyszeptałam do dziewczyn
- Cześć mamo!- powiedziałam do słuchawki po chwili
- No hej!- powiedziała moja mama zdenerwowana- czemu nie zadzwoniłaś zaraz jak dolecieliście?
- Nie wiem, zapomniałam
- Wszyscy się martwiliśmy
- Przepraszam
- No dobra, a jak ci cię tam podoba?- powiedziała tak jakby jej już to zdenerwowanie przeszło
-  Jest super. Jesteśmy  właśnie w Central Parku
- Super! A jak hotel?
- Świetnie. Później wyśle zdjęcia. Muszę kończyć. Pozdrów tatę i Margaret. Pa!
- Kocham cię! Uważaj na siebie! Pozdrów Alice i Jane. Pa!
Po tych słowach skończyłam rozmowę i poprosiłam Jane by wyjęła koc, który zabrałyśmy z myślą o pikniku w Central Parku. Rozłożyłam koc i usiadłam. Wyjęłam telefon i weszłam na stronę o Justin'nie i umarłam. Zobaczyłam że po jutrze jest jego koncert nie daleko mojego aktualnego miejsca zamieszkania.
- Jezu.... -powiedziałam nie wierząc
- Co????- powiedziała Victoria
- Po jutrze jest koncert Jussa nie daleko nas- powiedziałam podekscytowana.
- Ale biletów pewnie nie ma- powiedziała Jane
- Właśnie są! Justin Dopiero to ogłosił... Lecimy na stadion by kupić bilety
- Nie! Nie zgadzam się- powiedziała Jane ale nie miała wyjścia
- Ja idę na M&G.. - powiedziała Victoria
- Ja też, oczywiście- odpowiedziałam
Wstałam wzięłam koc i poszłam przed siebie a dziewczyny za mną. Po chwili byłyśmy na miejscu. Nie zastałyśmy tam gigantycznej kolejki. Jakieś 20 osób stało przed nami.
- Ja nie idę- powiedziała stanowczo Jane
- Oki to tylko my- powiedziała Victoria.
Po jakiś 30 minutach była nasza kolej. Kupiłam. Mam M&G. Nie wierze. Weszłam na twittera i o tym napisałam. Gdy i Victoria kupiła bilet zaczęłyśmy krzyczeć.
- Nie wytrzymam. Aaaaaaaaaaaaaaaaa!- darłam się jak popieprzona.
- Brak mi słów- odpowiedziała mi Victoria.
Nie mogłam wytrzymać. Dopiero wtedy zobaczyłam że jest już godzina 21.00 ale na polskie. Naprawdę była godzina 3.00 pm. Musiałyśmy jeszcze wytrzymać 6 godzin. Pochodziłyśmy jeszcze trzy godziny i wróciłyśmy około 6.00 pm. Potem gadałyśmy o Justin'ie. I zasnęłyśmy.
To tyle. Wasza Jess.
Ps. Historyjka:

*rozmawiasz z Justinem przez telefon, nie widujecie się bo masz dużo nauki*
Jus: Przyjedziesz do mnie?
Ty: Po co?
Jus: Dać mi buzi, przytulić, dawno Jerrego nie widziałaś
Ty: Dobra.
Justin:
   

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 2
Kolejny dzień rozpoczął się normalnie. Rano ubrałam się w wygodny strój( tu macie jaki -> http://allani.pl/zestaw/829512). I wyleciałam do szkoły. Tam dzień minął spokojnie. Kilka następnych podobnie aż w końcu wakacje. Aż w końcu doczekałam wyjazdu. Ubrałam się wygodnie ( http://allani.pl/zestaw/812356). Cieszyłam się niezmiernie.  Spotkałyśmy się na lotnisku. Po przywitaniu zaczęły się pytania mojej mamy:
- Martyna, pamiętaj nie wałęsaj się tam sama?
- Jane, twoja mama będzie na lotnisku?
- Zaraz jak dolecicie napiszcie mi lub zadzwońcie!
- Masz pieniądze?
- Często dzwoń!
Jakoś przez to przebrnęłyśmy i ciągle przytakiwałyśmy. W końcu się pożegnałam z rodzinkę i popłakałam bo wiedziałam że będę tęsknić ale najbardziej za Margaret. Weszłyśmy do samolotu i spojrzałyśmy na siebie. Pierwszy nasz lot i to daleko.
- Ale się cieszę że lecimy- powiedziałam
- Noo będzie super- odpowiedziała mi Jane
- Chcę się wybrać na koncert Justin'a
- O nieee
-No co? Pójdziesz ze mną
- Nawet o tym nie myśl
I zaśmiałyśmy się. Siedziałyśmy obok jakieś dziewczyny, która nagle przemówiła:
- Hej! Jestem Victoria! Mam polskie korzenie.
- Hej ja jestem Martyna a to Jane. My mamy angielskie korzenie- odpowiedziałam
- Co będziecie robić w Nowym?
- Lecimy na wakacje, a ty?
- Też...
W dalszej części podróży rozmawiałyśmy o wszystkim. Gdy doleciałyśmy na miejsce przywitała nas tam mama Jane:
- Cześć dziewczynki!- powitała nas ciepło
- Hej mamo!- powiedziałam Jane
- Dzień dobry!- wypowiedziałam
- Dzień dobry!- powiedziała Victoria
-A któż to?- zapytała zdziwionym głosem Alice
- To nasza koleżanka z samolotu
- Aaaa.... Miło mi jestem mamą Jane- Alice
- Miło panią poznać- odpowiedziała jej Victoria
- Ona będzie z nami  w hotelu i płaci za siebie!- wytłumaczyła Jane
- Dobrze- powiedziała mama Jane i dała znak abyśmy poszły za nią do samochodu.
Na parkingu stał czarny Range Rover. Wszystkie do niego weszłyśmy. Jechałyśmy jakieś 30 minut gdy zobaczyłyśmy miasto. Stopniowo widać było  coraz więcej, aż w końcu zobaczyłyśmy cały NYC. To było cudowne.
- Jezu... Jak tu pięknie- powiedziałam nie dowierzając a dziewczyny mi przytaknęły.
- Teraz co dzień będziecie podziwiać takie widoki- powiedziała mama Jane
To tyle Wasza Jess!

Ps. Historyjka:
Hejter : Jesteś debilem !
Justin:
 
Hejter : Ciota !
Justin:
Hejter : Beliebers są brzydkie
Justin : Nie żyjesz ! :


wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 1
- Mamo, błagam!- wypowiedziałam prosząc mamę  o pozwolenie na wyjazd do Nowego Yourku.
- Nie Martyna! A jeśli ci się coś stanie?- mama oczywiście nie chciała się zgodzić a gdy mówi do mnie              Martyna a nie Jess to już się wkurza i jest na poważnie.
- Nic mi się nie stanie! Mama Jane jest w NY, nic mi ani Jane się nie stanie!
- Nie wiem, zobaczę jak tata wróci. A teraz idź do szkoły. Paa!- pożegnała się ze mną
- No paa!- powiedziałam zmartwiona
Wyszłam. Do szkoły miałam chwile szybko znalazłam się w niej.
-Hej!- powitała mnie dziwnie radośnie Jane
-Hej!
- Co jest?- zapytała
- Nie chce mnie puścić-
- Spoko. Na pewno cię puści. Mnie puściła!
I na tym momencie ukończyłyśmy rozmowę i poszłyśmy do swoich klas. Dzień minął spokojnie a ja rysując Justin'a i Jerry'ego oberwałam od nauczyciela matmy. A tak to spoko.
Wróciłam do domu i zobaczyłam jak rodzice rozmawiają o moim wyjeździe. Wpakowałam się w sam środek.
-Hej!- powiedziałam zawstydzona.
- No hej!- powiedzieli wkurzeni.
- No co tam?
- Rozmawiamy o tb!
-Wiem i się boje.
- Pozwalamy ci...- powiedziała jak żołnierz po przegranej bitwie
-Super....- poleciałam na górę do telefonu
Jane nie odebrała. Trudno. Ciesząc się weszłam pod prysznic i myślałam o Justin'ie. Potem poszłam do siebie i weszłam na twitter'a, fejsa i insta, pooglądałam tv i poszłam spać. Rodzice nie spali jeszcze i siedzieli w dużym. Nagle zawitała do mne siostra- Margaret, Weszła powoli.
-Hej kochanie!- powitałam ją
- Cześć! Nie mogę zasnąć!
-Choć do mnie- na te słowa wskoczyła do mnie do łóżka. I tak zasnęłyśmy.
To tyle wasza Jess!
Ps. Historyjka:
Siedzisz z Jusem na kanapie, ogladacie film. Nagle chlopak zatrzymuje.:

Justin: Daj buziaka, to wlacze..
Usmiechnelas sie, pocalowalas chlopaka, a ten:


Bohaterowie

*Jessy- woli mówić na nią Jess, lat 17, naprawdę Martyna Jansy, kocha Justin'a Bieber'a, kocha tez mode i muzykę, jest z Polski ale ma angielskie korzenie, na wakacje jedzie do Nowego Yorku, mieszka w Warszawie

* Justin Bieber- kochają go miliony, ma świetne poczucie humoru, styl jego jest nienaganny, jest on cudownie przystojny, zamieszkał teraz w Nowym Yourku

*Scooter Braun- menadżer Justina, 32 lata

* Pattie Mallette- mama Justina, 37 lat

* Kenny Hamilton- ochroniarz Justina, 32 lata

*Jane Brown- najlepsza przyjaciółka Jess, nie kocha Justin'a ale go lubi, ma 15 lat, zamieszkała razem z Jess na wakacje w Nowym Yourku, też ma angielskie korzenie, mieszka w Warszawie

*Victoria Berry- 17 lat, koleżanka Jess poznana w samolocie, pochodzi z Anglii ale ma polskie korzenie

* Alice Brown- mama Jane, 38 lat

* Jaxson Five- chłopak, zakochany w Jane ale ona tego początkowo nie widzi, 16 lat

*Anna Jansy- mama Jess, 39 lat, biznes woman, kocha swoje dzieci i chce dla nich jak najlepiej

* Bernie Jansy- tata Jess, 40 lat, chucha i dmucha na swoje dzieci

* Margaret Jansy- siostra Jess, lat 8, słodziutka i kochana
To tyle! Potem każdego kolejnego bohatera będę przedstawiać na bieżąco.  Paaa! Wasza Jessy!
Hejo!
Jestem Martyna i to mój pierwszy post na tym blogu. Prowadzę innego bloga na kotek.pl ( link-> http://www.kotek.pl/bloxlite/0,110557,8234363.html;GPL_SID=FGYcRngbtHLnfwHT5v35yp19GQTV8NX6zhkDJ6vrfTQm1JTfHyTb!1340487104?blogName=amzi-live). Jest on o modzie ale tu chcę pisać o innej mojej miłości- Justin'ie Bieber'ze. Jestem 100% Belieber. Chciałabym pisać tu historię o mnie i Justinie. Cieszę się że założyłam ten blog. Tu inne informacje o mnie:
- mam 13, jestem Belieber od ok. 5
- nie słucham tylko Justin'a ale prawie wszystko a w szczególności rock'a, metal, hard rock, pop i r&b.
- nie mam konta na fb jako ja ale mam jako Patrycja Malinowska https://www.facebook.com/patrycja.malinowska.5682
- bez twittera nie żyje( mój tt-> https://twitter.com/JessyBieber101)
- piszcie do mnie jako Jessy Bieber
O więcej piszcie w komentarzach albo na mój gmail(rzadko sprawdzam:) amzi.mb@gmail.com
Wasz Jessy!
PS. Tu cudowny gif i historyjka
Tata: Możesz mi powiedzieć co to były za dźwięki w nocy? Ty: ..... Justin: