Blog o mnie i Justinie. Love u Justin!

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 8
Rano po obudzeniu weszłam do netu i zobaczyłam że jest coś o mnie. Otworzyłam to a tam było; " Martyna Jansy to nowa dziewczyna Justin'a, ma 17 lat, jest z Polski. Byli wczoraj razem w kinie a potem poszli do domu Justin'a". I nasze zdjęcie.
- O nie!- powiedziałam głośno
- Co?- powiedziałam zaspana Jane
- Zobacz- powiedziałam poddając jej telefon
- Kto jest tak głupi? A to z tym Justin'a domem to prawda?
- Oczywiście że nie....
Po tej rozmowie zadzwoniłam do Justin'a. 
- Hej!- powiedziałam nerwowo
- Hej!- odpowiedział mi zaspany
- Widziałeś co o nas wypisują?
- No co? Jesteś moją dziewczyną, po kinie poszliśmy do mnie i inne takie?
- Skąd wiedziałeś?
- Znam to. Ale mi to nie przeszkadza bo chciał bym z tobą być
- No ja też ale..... Spotkajmy się co?
- No oki ale gdzie?
- Nie wiem, przyjedź po mnie!
- Oki. Pa! Do zobaczenia.
- No pa!
Skończyłam rozmowę.
- I co?- zapytała Jane
- On mi powiedział że chcę być ze mną
- Coo???
- Noo. Poprosiłam żebyśmy się spotkali . Przyjedzie po mnie nie długo.
- Aaa.. To ok. A gdzie pójdziecie?
- Nie wiem. Na śniadanie gdzieś.
- No oki. To się ubieraj.
Zakończyłyśmy rozmowę. Poszłam się przygotować, założyłam wygodny strój(http://allani.pl/zestaw/727662).  Nagle ktoś zapukał.
- Hej!- powiedział Justin, gdy otworzyłam drzwi.
- Hej!
- No to chodźmy.
- Oki.
Wyszłam z pokoju.
- Gdzie dzisiaj pójdziemy?- zapytał mnie Justin, gdy szliśmy holem hotelowym
- Pójdziemy na śniadanie.
- Oki.
Wsiedliśmy do auta. Justin prowadził. Dojechaliśmy. Poszliśmy i usiedliśmy.
- Ty mówiłeś serio?- zaczęłam
- Ale o czym?
- Że chcesz być ze mną?
- No pewnie.
- Żart?
- Nie
- To się dzieje za szybko. Nie znasz mnie.
- Znam. Kocham cię
- Ja ciebie też.
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do niego. Oglądaliśmy film, przytulaliśmy się, graliśmy na xbox'sie. Było super. Minął nam tam cały dzień. Justin mnie odprowadził. Szliśmy i gadaliśmy o wszystkim. Było fajnie! Gdy doszliśmy do mojego hotelu powiedziałam:
- Dzięki za wspaniały dzień.
- Ja też dziękuje!- odpowiedział Justin
Pocałował mnie a ja poszłam do hotelu. Dziewczyny już spały. Poszłam się myć a potem położyłam myśląc jaki to Justin jest cudowny.
To tyle. Wasza Jess!


niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 7
Obudziłam się i pierwsze co zrobiłam złapałam za telefon i zobaczyłam że Justin mi odpisał; "Hej! U mnie dobrze! Proszę żeby mój numer nie był na twitter'ze i innych takich i aby nikt o tym nie wiedział ale myślę że to wiesz. Love you!".
- On do mnie napisał...- powiedziałam i dopiero wtedy zobaczyłam że dziewczyny nie śpią
- Kto?- zapytały jednosześnie
- Justin....
- Co??- zapytała zdziwiona Jane
- No tak...
I zaczęłam jej opowiadać. Po mojej opowieści wstałam i poszłam się ubrać. Po ubraniu się odpisałam Justin'owi; "Pewnie, rozumiem. U mnie super szczególnie że z tobą piszę". Poszłam na śniadanie. W trakcie jedzenia dostałam sms'a; "Możemy się spotkać??". No w to już nie wierzę. Odpisałam; "Chętnie, ale gdzie i jak??". 
- Znowu?- zapytała Viki 
- No napisał. Chcę się ze mną spotkać. 
- No ale fotoreporterzy??
- No  właśnie.- i w tym momencie usłyszałyśmy dźwięk sms'a.
- "Coś wymyślę. Gdzie jest twój hotel?"- przeczytałam na głos
- No to mu odpisz że chętnie i w ogóle..
- No dobra, " Chętnie mój hotel jest obok Central Parku, nazywa się " Star".- czytałam to co napisałam. Kliknęłam "Wyślij" i poszło. Nie mogłam w to uwierzyć. Odpisał mi; "Będę za godzinę. Do zobaczenia. Pa!". 
- Mam godzinę- powiedziałam do dziewczyn
- Idziemy na górę- zarządziła Jane.
Szybko się tam udałyśmy. Ubrałam sukienkę(http://stylio.pl/ogloszenia/hm-sukienka-pudrowa-bez-braz-2w1-wiosna-1090650l.jpg), szpilki czarne i czarną kopertówkę. Upięłam luźnego koka. Naglę ktoś zapukał. 
- Hej!- powiedział Justin
- Hej!- odpowiedziałam 
- Pięknie wyglądasz
- Dzięki 
- Chodź. Pójdziemy do kina.
- Dobra
I poszłam razem z nim. Wsiedliśmy do limuzyny. Jechaliśmy chwilę i dojechaliśmy do kina. Po wejściu zobaczyłam że nikogo tam nie było.
- Justin?- zapytałam
- Oj tam. Kino wynająłem.
- O boże...
I weszliśmy do sali. Usiedliśmy i zaczął się film pt. " Prezydencka córka".
- To mój ulubiony- powiedziałam
- Wiem
Siedzieliśmy tak. On mnie objął. Po filmie poszliśmy do restauracji. Potem mnie odwiózł.
- Pa!- powiedziałam gdy doszliśmy do mojego hotelu.
- Pa! Dziękuje!
- To ja dziękuje
Po tym pocałował mnie i przytulił. Ja poszłam do góry. Dziewczyny spały. Weszłam pod prysznic, potem do łóżeczka. Napisałam jeszcze do Justina; " Kocham cię. Dobrej nocy". I zasnęłam.
To tyle! Wasza Jess!

Rozdział 6
Justin przy mnie. Po jego słowach powoli wstałam. Popatrzyłam na nich wszystkich. 
- Już dobrze?- zapytała mnie Victoria, która dopiero usłyszała że się obudziłam. 
- Tak spoko- odpowiedziałam- A tak w ogóle to co się stało?
- Nic takiego. Zemdlałaś.- odpowiedziała mi Pattie
- Aaaa.... A jak się znalazłam tu na tym łóżku?
- Kenny cię przeniósł- odpowiedział tym razem Justin.
- A oki- powiedziałam - to pójdę do domu
- Nie, nie wiadomo czy coś ci się nie stanie. Ja cię odwiozę.- powiedział Justin.
- Oj nie. Ty musisz jechać do domu....- mówiłam a Justin mi przerwał
- Przeprowadziłem się na jakiś czas temu do NYC
- Aaaaa......- powiedziałam gdy naglę zadzwonił mój telefon i w garderobie rozległ się dźwięk piosenki Justin'a " You Want me". Wszyscy zaczęli się śmiać a ja odebrałam telefon. 
- Hej! Gdzie jesteście?- usłyszałam zdenerwowany głos Jane
- Spoko nie długo będziemy. Muszę kończyć. Pa!
- Dobra to ja chcę do domu- powiedziałam do Justin'a- Możemy już jechać?
- Oki to chodźmy do samochodu- powiedział Justin
- Ja się przejdę- powiedziała Viki
- Dobra, pa!
Poszłam za Justin'em. Doszliśmy do parkingu. Wsiedliśmy do samochodu.
- O jezu. Tego że TY mnie będziesz do domu odwoził się nie spodziewałam- powiedziałam zachwyona
- Ja też nie. Może się przejedziemy?
- Dobra
Jeździliśmy i gadalismy tak ok. 1 godz. aż w końcu Justin zajechał niedaleko mojego hotelu i powiedział: 
- Tu idź. Boje się że mnie zobaczą
- Dobra. Pa! Napiszę...
- Pa!- po tych słowach spojrzałam na niego a on mnie przytulił i dał całusa. 
- Napisz!- powiedział gdy wysiadałam 
Wróciłam do hotelu. Dziewczyny od razu zaczęły mnie wypytywać. 
- Jak było?
- Super!- powiedziałam i poszłam się myć.
Gdy wróciłam dziewczyny już spały. Ja wsunęłam się pod kołdrę i napisałam do Justin'a; "Hej! To ja, ta którą odwoziłeś do domu! Co u cb?" i poszłam spać nie dowierzając temu co się stało.
I co wy na to? To tyle. Wasza Jess.

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 5
Nadszedł ten dzień. Obudziłam się wcześnie. Na wieszaku wisiała moja bluzka i bluza. Cały strój miałam przygotowany choć M&G było dopiero o 16.30. Nie mogłam się doczekać. Po około 15 minutach takiego rozmyślania zobaczyłam że Victoria też już nie spała.
- Hej!- powiedziałam cicho
- Hej!- odpowiedziała mi Victoria
- To dziś!
- Nooo!
- Nie mogę się doczekać
- Ja też! Ja się dzisiaj do NIEGO przytulę...
- Jezu, nie wierze....
Po tych słowach zobaczyłyśmy że Jane wstała. 
-Hej!
- Hej!- odpowiedziała nam niemrawo. 
Potem jeszcze gadałyśmy. Ubrałyśmy się i poszłyśmy na śniadanie. Potem poszłyśmy na miasto. Myślałam tylko o godzinie 16.30. 
- Halo!!- powiedziała pytająco Jane.
- Cooo????- powiedziałam przestraszona 
- Nic. Sprawdzam czy żyjesz
- No żyje 
Po tym zaczęłyśmy się śmiać. Jakoś tak chodziłyśmy jeszcze przez godzinę gdy naglę zrobiło się wpół do trzeciej. Szybko znalazłyśmy się w hotelu. Ja i Victoria szybko się ubrałyśmy i poleciałyśmy na metro. Chwila i znalazłyśmy się obok hotelu. Stało tam ok. 45 innych osób. Ustawiłyśmy się i  ja weszłam na neta żeby coś poczytać o tym koncercie i M&G. Czekałyśmy gdy nagle przyszła nasza kolej. Najpierw Victoria zrobiła sobie z NIM cudne zdj i pogadała a potem ja. Stanęłam koło niego a on mnie przytulił i pstryknęli nam fotkę. Potem z nim chwilkę pogadałam. Nie mogłam w to uwierzyć. Podeszłam do Viki i trochę się popłakałam. Okazało się że po koncercie będzie dalsza część M&G. Poszłyśmy na swój sektor. Miałyśmy miejsca zaraz obok sceny. Justin zaczął koncert piosenką "Believe" a skończył "One Less Loney Girl". OLLG została piękna dziewczyna o imieniu Karin. Po koncercie wszyscy z M&G z poszli za kulisy gdzie czekał poczęstunek. Stałam i rozmawiałam z Scooterem i Pattie. Potem podszedł do mnie Justin:
- Hej piękna!- powiedział (oczywiście po angielsku)
- Hej!!- odpowiedziałam
- Podobał ci się koncert ?
- Oczywiście. 
- To super.
I przytulił mnie mówiąc mi do ucha; 
- Wkładam ci do kieszeni kartkę z moim numerem. Zadzwoń piękna!
I włożył mi tą karteczkę. Nie mogłam uwierzyć. Gdy ode mnie odchodził uśmiechną się do mnie i puścił oczko. Podszedł wtedy do Victori a ja stałam ja kołek gdy podeszła do mnie Pattie:
- Coś się stało?- zapytała   
- Nie nic mi nie je....- i zsunęłam się z nóg. Pattie zawołała wszystkich. Scooter'a, Justin'a, Kenny'iego. Po  jakiś 10 minutach obudziłam się ich pochylonych nade mną. 
- Co się stało?- zapytałam 
- Nic. Spokojnie nic ci nie jest?- zapytał mnie Justin.  
- Chyba nie- powiedziałam 
Jutro następna częś. Wasza Jess.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 4
Następnego dnia obudziłyśmy się o godzinie dość wczesnej bo 6.00 rano. Leżałyśmy w łożach i gadałyśmy.
- Jutro koncert  Juss'a- powiedziałam przejęta
- Nie mamy się w co ubrać!- powiedziała Victoria
- No mnie to nie dotyczy- zaśmiała się Jane
- No fakt- powiedziałyśmy razem z Victorią
-To dzisiaj zakupy- podsumowała Victoria
Ubrałyśmy się. Ja ubrałam się jak najwygodniej( http://allani.pl/zestaw/712967). Poszłyśmy na śniadanie. Potem na zakupy. Wałęsałyśmy się tak ze 4 godziny. Ja kupiłam sobie bluzę( http://www.photoblog.pl/rebelfashion/148757591/bluza-3-justin-bieber-project.html) i bluzkę(
- To jutro- powiedziałam po tym dniu kładąc się do łóżka.
- No nie mogę wytrzymać. -powiedziała Victoria
- Jutro go spotkamy- powiedziałam i zasnęłam.
 To tyle. Wasza Jess.
*Ty i Justin bawicie się w chowanego w arenie i on Ciebie szuka.*

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 3
Po tych słowach do mnie dotarło że przez najbliższe półtora miesiąca będę spędzała czas na prestiżowych ulicach, parkach, alejkach w NYC. Po kolejnych 10 minutach stanęły przed hotelem z 3 gwiazdkami.
- Ale super- powiedziałam
- Noo- przytaknęły mi Viki i Jane
- Ja tu pracuje, taki tam hotelik...- powiedziała nie wzruszona mama Jane
- Co? Taki tam hotelik? Jest super!!- prawie wykrzyczała Jane
- Noo super! Ale ile my tu zapłacimy?- zapytała nieśmiało Victoria
- Będziecie miały  mniejsze koszty bo dla rodzin pracowników tak jest- powiedziała mama Jane
- Super- powiedziałyśmy wszystkie razem i weszłyśmy do hotelu
Wystrój był super. Cały hol był niebiesko- zielony z wielkimi obrazami Andy'ego Warhol'a. Na końcu była przezroczysta winda. Całość była bardzo spójna. Gdzie nie gdzie były poustawiane donice z białymi storczykami. Jednym słowem- pięknie. Wzięłyśmy klucz i poszłyśmy do pokoju. Były tam trzy łóżka a właściwie łoża z ozdobną pościelą. Pokój był w tonacji fioletowo- zielonej.
- Ale czad!- powiedziała Victoria
- Typowo dla Belieber- powiedziałam zachwycona
- Noooo fakt ale i tak ładnie- powiedziała średnio zachwycona Jane
Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy( http://allani.pl/zestaw/753841), i poszłyśmy na miasto. Byłam pod wrażeniem a właściwe byłyśmy.
- Ale tu fajnie- powiedziała Victoria.
- No fakt super- powiedziałam Jane
- Zapomniałam zadzwonić do mamy- powiedziałam zdenerwowana
Wyjęłam telefon i wybrałam numer do mamy.
- Nie odbiera- wyszeptałam do dziewczyn
- Cześć mamo!- powiedziałam do słuchawki po chwili
- No hej!- powiedziała moja mama zdenerwowana- czemu nie zadzwoniłaś zaraz jak dolecieliście?
- Nie wiem, zapomniałam
- Wszyscy się martwiliśmy
- Przepraszam
- No dobra, a jak ci cię tam podoba?- powiedziała tak jakby jej już to zdenerwowanie przeszło
-  Jest super. Jesteśmy  właśnie w Central Parku
- Super! A jak hotel?
- Świetnie. Później wyśle zdjęcia. Muszę kończyć. Pozdrów tatę i Margaret. Pa!
- Kocham cię! Uważaj na siebie! Pozdrów Alice i Jane. Pa!
Po tych słowach skończyłam rozmowę i poprosiłam Jane by wyjęła koc, który zabrałyśmy z myślą o pikniku w Central Parku. Rozłożyłam koc i usiadłam. Wyjęłam telefon i weszłam na stronę o Justin'nie i umarłam. Zobaczyłam że po jutrze jest jego koncert nie daleko mojego aktualnego miejsca zamieszkania.
- Jezu.... -powiedziałam nie wierząc
- Co????- powiedziała Victoria
- Po jutrze jest koncert Jussa nie daleko nas- powiedziałam podekscytowana.
- Ale biletów pewnie nie ma- powiedziała Jane
- Właśnie są! Justin Dopiero to ogłosił... Lecimy na stadion by kupić bilety
- Nie! Nie zgadzam się- powiedziała Jane ale nie miała wyjścia
- Ja idę na M&G.. - powiedziała Victoria
- Ja też, oczywiście- odpowiedziałam
Wstałam wzięłam koc i poszłam przed siebie a dziewczyny za mną. Po chwili byłyśmy na miejscu. Nie zastałyśmy tam gigantycznej kolejki. Jakieś 20 osób stało przed nami.
- Ja nie idę- powiedziała stanowczo Jane
- Oki to tylko my- powiedziała Victoria.
Po jakiś 30 minutach była nasza kolej. Kupiłam. Mam M&G. Nie wierze. Weszłam na twittera i o tym napisałam. Gdy i Victoria kupiła bilet zaczęłyśmy krzyczeć.
- Nie wytrzymam. Aaaaaaaaaaaaaaaaa!- darłam się jak popieprzona.
- Brak mi słów- odpowiedziała mi Victoria.
Nie mogłam wytrzymać. Dopiero wtedy zobaczyłam że jest już godzina 21.00 ale na polskie. Naprawdę była godzina 3.00 pm. Musiałyśmy jeszcze wytrzymać 6 godzin. Pochodziłyśmy jeszcze trzy godziny i wróciłyśmy około 6.00 pm. Potem gadałyśmy o Justin'ie. I zasnęłyśmy.
To tyle. Wasza Jess.
Ps. Historyjka:

*rozmawiasz z Justinem przez telefon, nie widujecie się bo masz dużo nauki*
Jus: Przyjedziesz do mnie?
Ty: Po co?
Jus: Dać mi buzi, przytulić, dawno Jerrego nie widziałaś
Ty: Dobra.
Justin:
   

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 2
Kolejny dzień rozpoczął się normalnie. Rano ubrałam się w wygodny strój( tu macie jaki -> http://allani.pl/zestaw/829512). I wyleciałam do szkoły. Tam dzień minął spokojnie. Kilka następnych podobnie aż w końcu wakacje. Aż w końcu doczekałam wyjazdu. Ubrałam się wygodnie ( http://allani.pl/zestaw/812356). Cieszyłam się niezmiernie.  Spotkałyśmy się na lotnisku. Po przywitaniu zaczęły się pytania mojej mamy:
- Martyna, pamiętaj nie wałęsaj się tam sama?
- Jane, twoja mama będzie na lotnisku?
- Zaraz jak dolecicie napiszcie mi lub zadzwońcie!
- Masz pieniądze?
- Często dzwoń!
Jakoś przez to przebrnęłyśmy i ciągle przytakiwałyśmy. W końcu się pożegnałam z rodzinkę i popłakałam bo wiedziałam że będę tęsknić ale najbardziej za Margaret. Weszłyśmy do samolotu i spojrzałyśmy na siebie. Pierwszy nasz lot i to daleko.
- Ale się cieszę że lecimy- powiedziałam
- Noo będzie super- odpowiedziała mi Jane
- Chcę się wybrać na koncert Justin'a
- O nieee
-No co? Pójdziesz ze mną
- Nawet o tym nie myśl
I zaśmiałyśmy się. Siedziałyśmy obok jakieś dziewczyny, która nagle przemówiła:
- Hej! Jestem Victoria! Mam polskie korzenie.
- Hej ja jestem Martyna a to Jane. My mamy angielskie korzenie- odpowiedziałam
- Co będziecie robić w Nowym?
- Lecimy na wakacje, a ty?
- Też...
W dalszej części podróży rozmawiałyśmy o wszystkim. Gdy doleciałyśmy na miejsce przywitała nas tam mama Jane:
- Cześć dziewczynki!- powitała nas ciepło
- Hej mamo!- powiedziałam Jane
- Dzień dobry!- wypowiedziałam
- Dzień dobry!- powiedziała Victoria
-A któż to?- zapytała zdziwionym głosem Alice
- To nasza koleżanka z samolotu
- Aaaa.... Miło mi jestem mamą Jane- Alice
- Miło panią poznać- odpowiedziała jej Victoria
- Ona będzie z nami  w hotelu i płaci za siebie!- wytłumaczyła Jane
- Dobrze- powiedziała mama Jane i dała znak abyśmy poszły za nią do samochodu.
Na parkingu stał czarny Range Rover. Wszystkie do niego weszłyśmy. Jechałyśmy jakieś 30 minut gdy zobaczyłyśmy miasto. Stopniowo widać było  coraz więcej, aż w końcu zobaczyłyśmy cały NYC. To było cudowne.
- Jezu... Jak tu pięknie- powiedziałam nie dowierzając a dziewczyny mi przytaknęły.
- Teraz co dzień będziecie podziwiać takie widoki- powiedziała mama Jane
To tyle Wasza Jess!

Ps. Historyjka:
Hejter : Jesteś debilem !
Justin:
 
Hejter : Ciota !
Justin:
Hejter : Beliebers są brzydkie
Justin : Nie żyjesz ! :