Rozdział 1
- Mamo, błagam!- wypowiedziałam prosząc mamę o pozwolenie na wyjazd do Nowego Yourku.
- Nie Martyna! A jeśli ci się coś stanie?- mama oczywiście nie chciała się zgodzić a gdy mówi do mnie Martyna a nie Jess to już się wkurza i jest na poważnie.
- Nic mi się nie stanie! Mama Jane jest w NY, nic mi ani Jane się nie stanie!
- Nie wiem, zobaczę jak tata wróci. A teraz idź do szkoły. Paa!- pożegnała się ze mną
- No paa!- powiedziałam zmartwiona
Wyszłam. Do szkoły miałam chwile szybko znalazłam się w niej.
-Hej!- powitała mnie dziwnie radośnie Jane
-Hej!
- Co jest?- zapytała
- Nie chce mnie puścić-
- Spoko. Na pewno cię puści. Mnie puściła!
I na tym momencie ukończyłyśmy rozmowę i poszłyśmy do swoich klas. Dzień minął spokojnie a ja rysując Justin'a i Jerry'ego oberwałam od nauczyciela matmy. A tak to spoko.
Wróciłam do domu i zobaczyłam jak rodzice rozmawiają o moim wyjeździe. Wpakowałam się w sam środek.
-Hej!- powiedziałam zawstydzona.
- No hej!- powiedzieli wkurzeni.
- No co tam?
- Rozmawiamy o tb!
-Wiem i się boje.
- Pozwalamy ci...- powiedziała jak żołnierz po przegranej bitwie
-Super....- poleciałam na górę do telefonu
Jane nie odebrała. Trudno. Ciesząc się weszłam pod prysznic i myślałam o Justin'ie. Potem poszłam do siebie i weszłam na twitter'a, fejsa i insta, pooglądałam tv i poszłam spać. Rodzice nie spali jeszcze i siedzieli w dużym. Nagle zawitała do mne siostra- Margaret, Weszła powoli.
-Hej kochanie!- powitałam ją
- Cześć! Nie mogę zasnąć!
-Choć do mnie- na te słowa wskoczyła do mnie do łóżka. I tak zasnęłyśmy.
To tyle wasza Jess!
Ps. Historyjka:
Siedzisz z Jusem na kanapie, ogladacie film. Nagle chlopak zatrzymuje.:
Justin: Daj buziaka, to wlacze..
Usmiechnelas sie, pocalowalas chlopaka, a ten:
Usmiechnelas sie, pocalowalas chlopaka, a ten:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz