Blog o mnie i Justinie. Love u Justin!

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 2
Kolejny dzień rozpoczął się normalnie. Rano ubrałam się w wygodny strój( tu macie jaki -> http://allani.pl/zestaw/829512). I wyleciałam do szkoły. Tam dzień minął spokojnie. Kilka następnych podobnie aż w końcu wakacje. Aż w końcu doczekałam wyjazdu. Ubrałam się wygodnie ( http://allani.pl/zestaw/812356). Cieszyłam się niezmiernie.  Spotkałyśmy się na lotnisku. Po przywitaniu zaczęły się pytania mojej mamy:
- Martyna, pamiętaj nie wałęsaj się tam sama?
- Jane, twoja mama będzie na lotnisku?
- Zaraz jak dolecicie napiszcie mi lub zadzwońcie!
- Masz pieniądze?
- Często dzwoń!
Jakoś przez to przebrnęłyśmy i ciągle przytakiwałyśmy. W końcu się pożegnałam z rodzinkę i popłakałam bo wiedziałam że będę tęsknić ale najbardziej za Margaret. Weszłyśmy do samolotu i spojrzałyśmy na siebie. Pierwszy nasz lot i to daleko.
- Ale się cieszę że lecimy- powiedziałam
- Noo będzie super- odpowiedziała mi Jane
- Chcę się wybrać na koncert Justin'a
- O nieee
-No co? Pójdziesz ze mną
- Nawet o tym nie myśl
I zaśmiałyśmy się. Siedziałyśmy obok jakieś dziewczyny, która nagle przemówiła:
- Hej! Jestem Victoria! Mam polskie korzenie.
- Hej ja jestem Martyna a to Jane. My mamy angielskie korzenie- odpowiedziałam
- Co będziecie robić w Nowym?
- Lecimy na wakacje, a ty?
- Też...
W dalszej części podróży rozmawiałyśmy o wszystkim. Gdy doleciałyśmy na miejsce przywitała nas tam mama Jane:
- Cześć dziewczynki!- powitała nas ciepło
- Hej mamo!- powiedziałam Jane
- Dzień dobry!- wypowiedziałam
- Dzień dobry!- powiedziała Victoria
-A któż to?- zapytała zdziwionym głosem Alice
- To nasza koleżanka z samolotu
- Aaaa.... Miło mi jestem mamą Jane- Alice
- Miło panią poznać- odpowiedziała jej Victoria
- Ona będzie z nami  w hotelu i płaci za siebie!- wytłumaczyła Jane
- Dobrze- powiedziała mama Jane i dała znak abyśmy poszły za nią do samochodu.
Na parkingu stał czarny Range Rover. Wszystkie do niego weszłyśmy. Jechałyśmy jakieś 30 minut gdy zobaczyłyśmy miasto. Stopniowo widać było  coraz więcej, aż w końcu zobaczyłyśmy cały NYC. To było cudowne.
- Jezu... Jak tu pięknie- powiedziałam nie dowierzając a dziewczyny mi przytaknęły.
- Teraz co dzień będziecie podziwiać takie widoki- powiedziała mama Jane
To tyle Wasza Jess!

Ps. Historyjka:
Hejter : Jesteś debilem !
Justin:
 
Hejter : Ciota !
Justin:
Hejter : Beliebers są brzydkie
Justin : Nie żyjesz ! :


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz