Rozdział 3
Po tych słowach do mnie dotarło że przez najbliższe półtora miesiąca będę spędzała czas na prestiżowych ulicach, parkach, alejkach w NYC. Po kolejnych 10 minutach stanęły przed hotelem z 3 gwiazdkami.
- Ale super- powiedziałam
- Noo- przytaknęły mi Viki i Jane
- Ja tu pracuje, taki tam hotelik...- powiedziała nie wzruszona mama Jane
- Co? Taki tam hotelik? Jest super!!- prawie wykrzyczała Jane
- Noo super! Ale ile my tu zapłacimy?- zapytała nieśmiało Victoria
- Będziecie miały mniejsze koszty bo dla rodzin pracowników tak jest- powiedziała mama Jane
- Super- powiedziałyśmy wszystkie razem i weszłyśmy do hotelu
Wystrój był super. Cały hol był niebiesko- zielony z wielkimi obrazami Andy'ego Warhol'a. Na końcu była przezroczysta winda. Całość była bardzo spójna. Gdzie nie gdzie były poustawiane donice z białymi storczykami. Jednym słowem- pięknie. Wzięłyśmy klucz i poszłyśmy do pokoju. Były tam trzy łóżka a właściwie łoża z ozdobną pościelą. Pokój był w tonacji fioletowo- zielonej.
- Ale czad!- powiedziała Victoria
- Typowo dla Belieber- powiedziałam zachwycona
- Noooo fakt ale i tak ładnie- powiedziała średnio zachwycona Jane
Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy( http://allani.pl/zestaw/753841), i poszłyśmy na miasto. Byłam pod wrażeniem a właściwe byłyśmy.
- Ale tu fajnie- powiedziała Victoria.
- No fakt super- powiedziałam Jane
- Zapomniałam zadzwonić do mamy- powiedziałam zdenerwowana
Wyjęłam telefon i wybrałam numer do mamy.
- Nie odbiera- wyszeptałam do dziewczyn
- Cześć mamo!- powiedziałam do słuchawki po chwili
- No hej!- powiedziała moja mama zdenerwowana- czemu nie zadzwoniłaś zaraz jak dolecieliście?
- Nie wiem, zapomniałam
- Wszyscy się martwiliśmy
- Przepraszam
- No dobra, a jak ci cię tam podoba?- powiedziała tak jakby jej już to zdenerwowanie przeszło
- Jest super. Jesteśmy właśnie w Central Parku
- Super! A jak hotel?
- Świetnie. Później wyśle zdjęcia. Muszę kończyć. Pozdrów tatę i Margaret. Pa!
- Kocham cię! Uważaj na siebie! Pozdrów Alice i Jane. Pa!
Po tych słowach skończyłam rozmowę i poprosiłam Jane by wyjęła koc, który zabrałyśmy z myślą o pikniku w Central Parku. Rozłożyłam koc i usiadłam. Wyjęłam telefon i weszłam na stronę o Justin'nie i umarłam. Zobaczyłam że po jutrze jest jego koncert nie daleko mojego aktualnego miejsca zamieszkania.
- Jezu.... -powiedziałam nie wierząc
- Co????- powiedziała Victoria
- Po jutrze jest koncert Jussa nie daleko nas- powiedziałam podekscytowana.
- Ale biletów pewnie nie ma- powiedziała Jane
- Właśnie są! Justin Dopiero to ogłosił... Lecimy na stadion by kupić bilety
- Nie! Nie zgadzam się- powiedziała Jane ale nie miała wyjścia
- Ja idę na M&G.. - powiedziała Victoria
- Ja też, oczywiście- odpowiedziałam
Wstałam wzięłam koc i poszłam przed siebie a dziewczyny za mną. Po chwili byłyśmy na miejscu. Nie zastałyśmy tam gigantycznej kolejki. Jakieś 20 osób stało przed nami.
- Ja nie idę- powiedziała stanowczo Jane
- Oki to tylko my- powiedziała Victoria.
Po jakiś 30 minutach była nasza kolej. Kupiłam. Mam M&G. Nie wierze. Weszłam na twittera i o tym napisałam. Gdy i Victoria kupiła bilet zaczęłyśmy krzyczeć.
- Nie wytrzymam. Aaaaaaaaaaaaaaaaa!- darłam się jak popieprzona.
- Brak mi słów- odpowiedziała mi Victoria.
Nie mogłam wytrzymać. Dopiero wtedy zobaczyłam że jest już godzina 21.00 ale na polskie. Naprawdę była godzina 3.00 pm. Musiałyśmy jeszcze wytrzymać 6 godzin. Pochodziłyśmy jeszcze trzy godziny i wróciłyśmy około 6.00 pm. Potem gadałyśmy o Justin'ie. I zasnęłyśmy.
*rozmawiasz z Justinem przez telefon, nie widujecie się bo masz dużo nauki*
Jus: Przyjedziesz do mnie?
Ty: Po co?
Jus: Dać mi buzi, przytulić, dawno Jerrego nie widziałaś
Ty: Dobra.
- Ja tu pracuje, taki tam hotelik...- powiedziała nie wzruszona mama Jane
- Co? Taki tam hotelik? Jest super!!- prawie wykrzyczała Jane
- Noo super! Ale ile my tu zapłacimy?- zapytała nieśmiało Victoria
- Będziecie miały mniejsze koszty bo dla rodzin pracowników tak jest- powiedziała mama Jane
- Super- powiedziałyśmy wszystkie razem i weszłyśmy do hotelu
Wystrój był super. Cały hol był niebiesko- zielony z wielkimi obrazami Andy'ego Warhol'a. Na końcu była przezroczysta winda. Całość była bardzo spójna. Gdzie nie gdzie były poustawiane donice z białymi storczykami. Jednym słowem- pięknie. Wzięłyśmy klucz i poszłyśmy do pokoju. Były tam trzy łóżka a właściwie łoża z ozdobną pościelą. Pokój był w tonacji fioletowo- zielonej.
- Ale czad!- powiedziała Victoria
- Typowo dla Belieber- powiedziałam zachwycona
- Noooo fakt ale i tak ładnie- powiedziała średnio zachwycona Jane
Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy( http://allani.pl/zestaw/753841), i poszłyśmy na miasto. Byłam pod wrażeniem a właściwe byłyśmy.
- Ale tu fajnie- powiedziała Victoria.
- No fakt super- powiedziałam Jane
- Zapomniałam zadzwonić do mamy- powiedziałam zdenerwowana
Wyjęłam telefon i wybrałam numer do mamy.
- Nie odbiera- wyszeptałam do dziewczyn
- Cześć mamo!- powiedziałam do słuchawki po chwili
- No hej!- powiedziała moja mama zdenerwowana- czemu nie zadzwoniłaś zaraz jak dolecieliście?
- Nie wiem, zapomniałam
- Wszyscy się martwiliśmy
- Przepraszam
- No dobra, a jak ci cię tam podoba?- powiedziała tak jakby jej już to zdenerwowanie przeszło
- Jest super. Jesteśmy właśnie w Central Parku
- Super! A jak hotel?
- Świetnie. Później wyśle zdjęcia. Muszę kończyć. Pozdrów tatę i Margaret. Pa!
- Kocham cię! Uważaj na siebie! Pozdrów Alice i Jane. Pa!
Po tych słowach skończyłam rozmowę i poprosiłam Jane by wyjęła koc, który zabrałyśmy z myślą o pikniku w Central Parku. Rozłożyłam koc i usiadłam. Wyjęłam telefon i weszłam na stronę o Justin'nie i umarłam. Zobaczyłam że po jutrze jest jego koncert nie daleko mojego aktualnego miejsca zamieszkania.
- Jezu.... -powiedziałam nie wierząc
- Co????- powiedziała Victoria
- Po jutrze jest koncert Jussa nie daleko nas- powiedziałam podekscytowana.
- Ale biletów pewnie nie ma- powiedziała Jane
- Właśnie są! Justin Dopiero to ogłosił... Lecimy na stadion by kupić bilety
- Nie! Nie zgadzam się- powiedziała Jane ale nie miała wyjścia
- Ja idę na M&G.. - powiedziała Victoria
- Ja też, oczywiście- odpowiedziałam
Wstałam wzięłam koc i poszłam przed siebie a dziewczyny za mną. Po chwili byłyśmy na miejscu. Nie zastałyśmy tam gigantycznej kolejki. Jakieś 20 osób stało przed nami.
- Ja nie idę- powiedziała stanowczo Jane
- Oki to tylko my- powiedziała Victoria.
Po jakiś 30 minutach była nasza kolej. Kupiłam. Mam M&G. Nie wierze. Weszłam na twittera i o tym napisałam. Gdy i Victoria kupiła bilet zaczęłyśmy krzyczeć.
- Nie wytrzymam. Aaaaaaaaaaaaaaaaa!- darłam się jak popieprzona.
- Brak mi słów- odpowiedziała mi Victoria.
Nie mogłam wytrzymać. Dopiero wtedy zobaczyłam że jest już godzina 21.00 ale na polskie. Naprawdę była godzina 3.00 pm. Musiałyśmy jeszcze wytrzymać 6 godzin. Pochodziłyśmy jeszcze trzy godziny i wróciłyśmy około 6.00 pm. Potem gadałyśmy o Justin'ie. I zasnęłyśmy.
To tyle. Wasza Jess.
Ps. Historyjka:
Jus: Przyjedziesz do mnie?
Ty: Po co?
Jus: Dać mi buzi, przytulić, dawno Jerrego nie widziałaś
Ty: Dobra.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz